Wyłączam czas

24/05/2012

Wyłączam czas
i włączam nurt czasu muzycznego.
Zapominam o o tym, że bezsilne serce umrzeć musi,
że wtórują mu krzyże, tkanki i kości.
Wyłączam elektrony, testosteron i chory już wzrok.
Odkładam ulubione słowa na potem,
I bitwy rzeczowników też odkładam.
Odstawiam na amen książki, śrubki i stół.
I nic w tym nadzwyczajnego,
że wtedy właśnie włączam jazz.

Jak silną…

22/05/2012

Jak silną musisz mieć osobowość,
że się w Tobie zakochuję.
Ty mi też przynosisz kwiaty.

Kraków

09/05/2012

Nie wiem, jak tam na północy kraju,
Ale tutaj wiatr wieje bardziej leniwie,
Twoja ręka jest ręką zbawienną,
A niepowodzenia łatwiej się znosi.
Nie wiem, jak tam, ale tutaj nawet
Miłość nieszczęśliwa zdaje się być
Łatwiejsza do przeżycia.
Zawsze można utopić się u źródeł.

Podmiot liryczny

08/05/2012

Pić herbatę z gruszką,
oglądać zdjęcia i słuchać muzyki.
Tak mi mówisz o byciu dzieciakiem.
Dla mnie to ogromne rzeczy, takie dorosłe i poważne.
Bo robisz to po dorosłemu – odpowiadasz.
Z uwagą i precyzją – mówię niepewnie
Do pewnie dużego już dzieciaka,
Co ma lat tyle, ile podmiot liryczny.

Dorosłe

08/05/2012

Idź rób dorosłe życie,
Promuj, pokazuj, ładne to takie.
Zrób herbatę i rozwieź pranie.
Oddaj większą kanapkę i naostrz noże.
Mimochodem zakochaj się,
Tak delikatnie i szeptem,
Bez pośpiechu, nawet gdyby na niby,
To co? Zawsze to podróż!
Dorośle strać głowę dla rurek z kremem,
A z zupą z soczewicy zrób porządek w żołądku.
Idź rób dorosłe życie,
Pokaż, ile kosztuje podróż.
Nawet jeśli na niby, to co?
Zrobiłeś dorosłe,
Zrób dziecięce.
Oblizałeś ostre noże.

Chwila

07/05/2012

Tak lekko było nam nie oddychać tej ostatniej nocy.
Łatwo było nam zapomnieć o tym, że kupić musimy dom,
Wyhodować cały las i gromadkę dzieci.
Tak dobrze było nam o tym nie myśleć,
Że trzeba coś sprzedać i kupić,
Uciec czyjejś uwagi, skupić czyjąś uwagę,
Upiec sernik i pójść na wywiadówkę.
Tak łatwo było nam nie przewidzieć,
Że zgubimy gdzieś nasze uczucie
W pracy, w mieszkaniu, w rozwalonej wersalce,
W pustej butonierce, w pustym wazonie,
Pustej wazie i słowach,
Czy w druzgocącym dźwięku echa.

Rękawiczki

07/05/2012

Co się stało z tymi rękawiczkami,
Które są moje, a na chwilę miały być w twojej torbie?
Zniknęły tam, potem w szafie, gdzieś w szufladzie,
W domu, w którym bywasz często, dla mnie ciągle nieobecny.
Dlaczego nie ma ich w moich szufladach i moim mieszkaniu?
Przecież jestem tu ciągle obecny, ciągle oczekujący,
Wstający punkt ósma rano, codziennie jedzący obiad o piętnastej,
Dwa razy do roku myję okna, czasami odchodzę od zmysłów,
I ciągle czytam te same dla ciebie głupie piosenki.
Rękawiczki – dla mnie ogromny pretekst spotkania ostatnich zakupów.
Rękawiczki – mała rzecz, a nie cieszy, jak kiedyś.
Wyleczyć się z zakupów z Tobą, to jak chodzić zimą w gołych palcach.

Wielki literat myśliciel

Wynalazca i znawca sztuk i muz

Nie da sobie nic powiedzieć

Inteligent Bla Bla Bla

 

Czemu tak się smucisz

Pyta Ciebie tak często

Na uczelni w sklepie

W domu i kurniku

 

Czemu tak się smucisz

Widzą codzienny obraz koledzy

Może oni po prostu nie są zwyczajni

Zwyczajnego zamyślania

 

Czemu tak się smucisz

Nie zapytałby filozof

Grzmoty

28/03/2012

Może nie robiliśmy tego w agreście,
ale robiliśmy to w wielu innych sadach,
ogrodach i rajach.

Mimo że nie lubiliśmy się,
to trochę tęskniliśmy za kolejnym razem,
i mimo że nikt wiedzieć nie powinien,
to wiedzieli, bo się rumieniłam cała.

Pamiętam tę burzę i ten samochód pamiętam.
To łyse pole i ciebie.
A Pan widział i grzmotał! 

Mogę sobie

07/03/2012

Mogę sobie tam i tu
Gdzieś kiedyś po coś
Wczoraj rok temu jutro na zawsze
Z tobą czy bez ciebie

O tobie i o kimkolwiek
Z tym czy tamtym problemem
O tej czy o tamtej porze
Rzadko czasami nawet często
Mogę nie muszę bywam
Możliwe niemożliwe
Tak czy siak
Nie uodparnia

Wolno im pójść do kina
Tak zwyczajnie jako znajomi
Bez konsekwencji i spojrzeń z boku
I na obiad im do Ikei wolno pójść
Uśmiechać się i żartować
Udawać ważne rozmowy
I poważnie natrząsać się
Wolno im też spacerować
Ale już godziną raczej późną
I to nie przy sobie
A zawsze o krok od siebie
Wolno im też siebie czasami nocować
Ale nie na swoich łóżkach
Wolno rozmawiać ale nie prywatnie
Tak cząstkowo i wybiórczo

Wolno im nie wiedzieć
Bo kto by to wszystko spamiętał
Wolno im się zapomnieć
Bo to przecież takie naturalne

Wolno im też udawać
Że nie stało się nic

Najwięcej o miłości wiedzą nasi przyjaciele
Może nie znają się na współczesnej miłości
Ale o twojej wiedzą najwięcej

29/02/2012

Przeżyłem tak doskonały poranek,

Że nie ma sensu tego powtarzać.

Rocznica

16/02/2012

Minęło już dziesięć minut
Jednak wciąż za mało
Minęło zbyt wolno a jednak dokładnie
Minęło jakby nigdy minąć nie miało
Zdarzyło się co zdarzyć musiało
Teraz byle kran wspomina
Byle deskę do krojenia
I byle ręcznik

Minęło już pół godziny
Więcej niż ostatnim razem…
A kran cieknie jak ciekł
Telefon milczy jak milczał
Ręcznik zdążył już wyschnąć

Minęło już sporo czasu
I gdzieś w parku czy w mieście
Na trzeciej przecznicy od sklepu mięsnego
Gdzieś w łóżku u boku kogoś odpowiedniego
Gdzieś sam czy gdzieś z kimś
Przy jedzeniu czy myciu
Pomyślisz śmieszne słowa
- Jak sobie radzisz?

Przecież widzisz po oczach
Że sobie nie radzę
- przeczytasz

 

Może naprawdę jesteśmy stworzeni
Dla siebie. Dla żaby w trawie, dla konia w galopie
I słowika w locie. Być stworzonym dla siebie -
- to takie nierozsądne i niepotrzebne.
Pełne egoizmu, plag, wojen i przekleństw.
Co innego być stworzonym dla kogoś -
- to tak. Ucieszyłaby się żaba, ryś, wieloryb,
Żyrafa i słoń. Ucieszyłby się klon i dąb.
Być stworzonym dla kogoś – czy to potrzebne?
Okazuje się, że tak.
Bo jak świat światem i Kuba Bogu,
Tak stworzeni zostaliśmy, by się trochę -
- Wykorzystać.

Gdyby

08/02/2012

Czasami przychodzi
Nieoczekiwanie i nie w porę.
Odchodzi jednak
O chwilę za późno
Albo o wieki za wcześnie.
Gdyby -
To chyba najsmutniejsze słowo jakie znam.

Liczba spraw wciąż nieskończona
Bo zamiatać trzeba resztki niedociągnięć
Dajesz uczuciom szerokie gesty
I to nawet miłe jest uczucie
Zamiast dawać kilka małych chwil

A na pocieszenie wiedza ze śmietnika
Wielkie nasze sprawy gubią miłość
Mimo że wiem że moja dłoń
Znajduje miejsce w innej dłoni

Vous manquez

07/02/2012

Magazyny zdjęcia sceny

Książki domy kultury i inteligencja

Uroda i barszcz z uszkami

Krewetki w sosie słodko-kwaśnym

I wszystko co chińskie oprócz psa

Pop z ultratekstem

Z Dostojewskim i Bułhakowem na czele

Bo są to zwyczajnie dobre książki

Dobre filmy i nie najgorsza muzyka

Taniec praca i zainteresowania

Mówi się też – styl życia

 

W zasadzie to nic was nie łączy

Żadnych telefonów maili smsów

Żadnych spojrzeń w oczy

Nie ma nawet spojrzeń w bok

By niby uciec

Bo skąd tu uciekać

 

W zasadzie to nic was nie łączy

Mimo tego dzisiaj paląc papierosa

O mało się nie porzygałeś

Tak za nim tęsknisz

 

Już wcześniej wpadłem na Ciebie
Przy jakiś rozmowach, brudnych stolikach,
Niemądrych znajomych.
Już wcześniej wyśniłem sobie twoją twarz.
Nie będziemy razem, bo to kosztuje.
Nie będziemy razem, bo nie mam siły
Wymyślać Cię na nowo za tydzień,
Miesiąc, rok, sto lat.

Możesz nie zauważyć,

Bo zakochałem się szeptem.

Były telefony i nie ma telefonów
Przychodzisz raz na rok z miłością
Jakiej do mnie nie masz
Były zabawa, imprezy, miłostki i orgie
I nagle nie ma nawet potu po tym
Trochę się mówiło więcej spało
Trochę porno trochę kultura
Kocham Cię o te chwile razem
Mocniej